inputbrief.com

Geopolityka — briefing światowy

28 września 2026, 06:57 · Geopolityka · wszystkie wydania

Wydanie poranne, dostarczone w poniedziałek 28 września 2026 roku około godziny siódmej czasu polskiego. Punktem odniesienia jest poprzednia analiza, czyli wydanie z 27 września, godzina 16:02 czasu polskiego, które dotarło na wątek, więc ciągłość jest zachowana. Od tamtego materiału najmocniej zmieniły się trzy rzeczy: nocne i poranne uderzenia rosyjskie przyniosły ofiary w Kijowie, na Sumszczyźnie i w obwodzie kijowskim, a w rosyjskim Kraju Krasnodarskim zapłonął kolejny magazyn ropy; Waszyngton i Pekin ujawniły konkretną treść porozumienia w sprawie sztucznej inteligencji, w tym utworzenie kanału komunikacji o incydentach; oraz Aleksandar Vučić złożył rezygnację z urzędu prezydenta Serbii. Tam, gdzie nic się nie zmieniło, odsyłam do analizy z 27 września, godzina 16:02, i nie powtarzam tamtego opisu.

Ukraina: noc z ofiarami, kolejny magazyn ropy w ogniu i wymowna liczba o rosyjskim przemyśle paliwowym

Osobna strona tematu →

Najnowszym faktem, który dotarł na wątek, jest nocny atak Rosji z 27 na 28 września i jego skutki. Jak relacjonuje Reuters, drony spaliły targ w Sofijskiej Borszczahiwce na zachodnich obrzeżach Kijowa, gdzie zginęły dwie osoby, a około dziesięciu zostało rannych; w samym Kijowie mer Witalij Kliczko mówił o dziewięciu rannych, w tym o dziecku, z czego sześcioro trafiło do szpitala. Według relacji serwisu fakti.bg, którą przytacza agregator Ground News, alert powietrzny nad stolicą trwał dziewięć godzin i dziesięć minut, od piętnastej czterdzieści sześć w niedzielę do zero pięćdziesiąt sześć w poniedziałek, a dron wpadł na szesnastopiętrowy budynek mieszkalny w rejonie podolskim na wysokości siódmego piętra. Trzeba wyraźnie rozdzielić warstwy: sam fakt ataków i liczby rannych pochodzą od władz miejskich i służb, natomiast skala zniszczeń w każdym pojedynczym przypadku nie została zweryfikowana niezależnie, a Rosja konsekwentnie zaprzecza, jakoby celowała w obiekty cywilne, co w świetle zgromadzonych dowodów jest twierdzeniem niewiarygodnym.

Źródło: reuters

Poza stolicą ofiary przyniosły uderzenia w dwóch innych miastach. Jak podaje Reuters, w Sumie trzy bomby szybujące spadły w pobliżu centrum wsparcia rodzin, zabijając dwie osoby, a w Charkowie dron uderzył w samochód i zabił kierowcę. Osobno stacja Polsat News relacjonuje, że w tym samym Charkowie po trafieniu bomby w budynek mieszkalny rannych zostało dwadzieścia dwie osoby, w tym ośmioro dzieci, a w Sumie wśród ofiar śmiertelnych znalazła się szesnastoletnia dziewczyna. To dwa odrębne zdarzenia w Charkowie, a liczba ofiar po stronie cywilnej pochodzi od władz ukraińskich i mediów, które je relacjonują, więc jest to komunikat jednej strony konfliktu. Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że od soboty Rosja użyła dwustu siedemdziesięciu siedmiu dronów szturmowych, w tym stu pięćdziesięciu pięciu napędzanych silnikami odrzutowymi, które lecą wyżej i są trudniejsze do zestrzelenia, a wśród celów w Kijowie wymienił budynek pełniący funkcję rezydencji ambasadora Arabii Saudyjskiej.

Źródło: reuters

Nowy wymiar ma rosyjska kampania wymierzona w ukraińską infrastrukturę telekomunikacyjną. Jak podaje Reuters, w niedzielę trafiona została siedziba Kyivstaru, największego ukraińskiego operatora komórkowego, a spółka potwierdziła uderzenie, informując, że nie było ofiar. Rosyjskie Ministerstwo Obrony oświadczyło, że uderzono w centra danych operowane przez Kyivstar oraz Omega Telecom, mające zapewniać usługi szybkiego internetu ukraińskiej armii. Ta atrybucja pochodzi wyłącznie od strony atakującej i nie została potwierdzona przez operatora ani niezależnie, natomiast sam fakt uszkodzenia siedziby i zakłóceń w działaniu partnerów sieciowych jest komunikatem samej spółki. Podobny wzorzec uderzeń w infrastrukturę cyfrową opisałem już w analizie z 27 września, godzina 16:02, przy okazji ataku na centrum danych operatora Vodafone, więc tu nowe jest wyłącznie kolejne trafienie.

Źródło: reuters

Osobno warto odnotować element po stronie ukraińskiej, który w tym tygodniu potwierdził Sztab Generalny Ukrainy. Jak podaje Kyiv Independent, w nocy z 25 na 26 września uderzono w zakłady Azowskie Zakłady Optyczno-Mechaniczne w obwodzie rostowskim, należące do rosyjskiej Korporacji Pocisków Taktycznych i produkujące podzespoły optoelektroniczne do artylerii, rakiet i broni przeciwpancernej. Według komunikatu ukraińskiego operacja miała zostać przeprowadzona przy użyciu pocisków manewrujących Neptun oraz dronów odrzutowych Ruta, Palanycia i Bars, a samo potwierdzenie trafienia pochodzi wyłącznie od strony ukraińskiej. W nocy z 27 na 28 września wybuchł natomiast pożar w magazynie ropy Pawłowskaja w Kraju Krasnodarskim, co relacjonuje Kyiv Independent, powołując się na lokalne doniesienia i nagrania ukraińskiego kanału monitorującego. Redakcja zastrzega, że nie mogła niezależnie potwierdzić ani nagrania, ani wskazanego celu, a władze rosyjskie pożaru nie skomentowały, więc obiekt należy traktować jako ustalenie strony ukraińskiej i monitorujących konflikt, a nie jako fakt niezależnie sprawdzony.

Źródło: kyiv-independent

Tłem tych uderzeń jest liczba, która najlepiej pokazuje ich skuteczność, choć wymaga ostrożnego czytania. Według najnowszych danych branżowych przytaczanych przez rosyjski serwis RBC, bezczynnych pozostaje około trzydziestu ośmiu procent rosyjskich mocy przerobu pierwotnego ropy, co odpowiada około trzystu trzydziestu ośmiu tysiącom ton surowca na dobę, a produkcja benzyny spadła o milion ton. To wyliczenie pochodzi z rosyjskich danych sektorowych, a nie od strony ukraińskiej, co czyni je istotnie mocniejszym niż analogiczne twierdzenia Kijowa, niemniej nadal nie jest to audyt niezależny i dotyczy mocy nominalnie bezczynnych, a nie trwale zniszczonych. Uzupełnieniem obrazu jest najnowsza ocena amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną z 26 września, według której ukraińskie siły w operacji Vivaldi zmieniły taktykę i zamiast natychmiast likwidować rosyjskie grupy infiltracyjne, systematycznie niszczą ich wzmocnienia oraz linie zaopatrzenia. Instytut wskazuje, że rosyjscy blogerzy wojskowi sami przyznają, iż kultura kłamstwa w rosyjskim dowodzeniu ułatwia Ukraińcom sukcesy na północ i północny wschód od Łymanu, a jego wnioskiem o największym ciężarze jest teza, że Władimir Putin prawdopodobnie przewartościowuje własną teorię zwycięstwa i przesuwa akcent na kampanię dalekosiężnych uderzeń w energetykę, która ma wymusić kapitulację Ukrainy zimą 2026–2027. To już interpretacja ośrodka analitycznego oparta na publicznych wypowiedziach prezydenta Rosji, a nie fakt twardy, ale dobrze tłumaczy, dlaczego Moskwa odrzuca propozycję wzajemnego wstrzymania ataków na infrastrukturę energetyczną.

Na tym tle utrzymuje się presja Waszyngtonu na Kijów w sprawie uderzeń w rosyjskie rafinerie. Nie jest to wątek nowy i nie należy go datować na ostatnią dobę, ponieważ Donald Trump naciskał na Wołodymyra Zełenskiego w tej sprawie co najmniej od połowy września, między innymi w rozmowie telefonicznej z niedzieli 13 września, o której pisał „Financial Times”, oraz przy spotkaniu w Nowym Jorku 22 września, gdy mówił, że Rosja utraciła kontrolę nad swoim przemysłem diesla. Stanowisko Kijowa pozostaje niezmienne i wyłożył je sam prezydent Ukrainy w rozmowie z redaktorem naczelnym „Wall Street Journal” na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ, mówiąc, że życie Ukraińców jest ważniejsze niż cena energii, a gotowość do rozejmu energetycznego uzależniając od wstrzymania przez Rosję ataków na ukraiński system elektroenergetyczny, ciepłowniczy i wodociągowy. Istotna jest natomiast sama sprzeczność interesów, którą ta presja odsłania: rekordowa cena diesla w Stanach Zjednoczonych jest dla administracji obciążeniem wyborczym, a dla Kijowa te uderzenia są jednym z najskuteczniejszych narzędzi wojny, co oznacza, że mamy tu do czynienia z realnym pęknięciem w relacji sojuszniczej, a nie z epizodem dyplomatycznym. Osobno agencja TASS poinformowała, że watykański wysłannik kardynał Matteo Zuppi ma przebywać w Moskwie w dniach od 28 do 30 września, gdzie podejmie rozmowy o humanitarnych aspektach rozstrzygnięcia konfliktu, a instytut amerykański odnotowuje, że zarówno Stany Zjednoczone, jak i Ukraina zaprzeczyły doniesieniom Bloomberga, jakoby Trump miał nakłaniać Zełenskiego do wyjazdu do Moskwy na rozmowy pokojowe.

Źródło: financial-times, wsj, bloomberg

Ormuz, Iran i Jemen: zapowiedź wznowienia rozmów, oferta inspekcji i rekord na rynku paliw

Osobna strona tematu →

W obszarze cieśniny Ormuz nastąpiło przesunięcie z impasu opisanego w poprzednim wydaniu na zapowiedź kolejnej rundy. Donald Trump powiedział w niedzielę w rozmowie z portalem Axios, że oczekuje wznowienia rozmów z Iranem w nadchodzącym tygodniu, zastrzegając, że Teheran chce układu innego, niż on sam jest gotów zawrzeć, i że propozycja irańska odpowiada temu, na co Waszyngton mógłby przystać rok wcześniej. Prezydent Stanów Zjednoczonych dodał, że irańskie kierownictwo chce porozumienia, bo przegrywa, oraz że, jak się wyraził, przeszacowało swoje możliwości. Zapytany przez Fox News, czy w tygodniach poprzedzających wybory możliwe są kolejne uderzenia militarne na Iran, Trump nie wykluczył takiej ewentualności. Portal Axios podał przy tym, że rozmowy pośrednie mogłyby się odbyć już w poniedziałek, a mediatorem pozostaje Katar, który wcześniej prowadził podobne rundy. Ponieważ ta zapowiedź terminu pochodzi od jednego portalu powołującego się na źródła zbliżone do negocjacji i nie została potwierdzona przez obie strony, należy traktować ją jako wskaźnik, a nie fakt.

Źródło: axios, fox-news

Stanowisko irańskie pozostaje wewnętrznie spójne i twarde. Minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi powiedział w rozmowie z NBC, że Teheran nie został powiadomiony o odrzuceniu jego propozycji przez Trumpa, że jest w pełni przygotowany na wznowienie wojny, ale że jednocześnie gotów jest do dyplomacji, a wybór należy do prezydenta Stanów Zjednoczonych. To sformułowanie jest istotne, ponieważ pokazuje, że Iran celowo utrzymuje otwarte oba scenariusze i przenosi na Waszyngton ciężar decyzji. Najważniejszym nowym elementem jest natomiast wypowiedź prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana, który w wywiadzie dla CBS News powiedział, że Teheran zezwoliłby inspektorom Organizacji Narodów Zjednoczonych na wjazd do kraju w ramach potencjalnego długoterminowego porozumienia o zawieszeniu broni. Zapytany wprost, czy to prawda, odpowiedział, że jak najbardziej tak. Jest to o tyle doniosłe, że oznacza gotowość do ustępstwa w kwestii, która przez miesiące była jednym z głównych punktów spornych, a zarazem wypowiedź ta nie została potwierdzona żadnym formalnym dokumentem, więc pozostaje deklaracją medialną jednego z dwóch ośrodków władzy w Iranie, gdzie ostateczne decyzje należą do najwyższego przywódcy.

Źródło: cbs-news

Wśród nowych faktów w tym obszarze jest seria drobnych, ale wymownych incydentów oraz kolejne uderzenia wymierzone w Arabię Saudyjską. Według komunikatów przytaczanych przez agencję AFP irańska Gwardia Rewolucyjna twierdzi, że przechwyciła amerykański dron podwodny typu Remus 600 w cieśninie Ormuz. Jest to druga tego rodzaju deklaracja w ciągu trzech tygodni, ponieważ identyczne twierdzenie pojawiło się już 8 września, co nakazuje szczególną ostrożność i każe traktować komunikat jako element irańskiej kampanii informacyjnej, a nie jako niezależnie potwierdzony fakt. Równolegle koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej poinformowała, że jej obrona powietrzna przechwyciła dwie rakiety balistyczne lecące w kierunku Chamis Muszajt oraz dwa drony kierujące się na Rijad, a alerty ogłoszono także w Abha i Dżazan, gdzie działają instalacje koncernu Aramco. Te komunikaty pochodzą od strony saudyjskiej i są częścią wymiany ognia z jemeńskimi Huti, której tłem jest sytuacja strategiczna opisana w analizie z 27 września, godzina 16:02, obejmująca utratę przez rząd Jemenu kontroli nad miastem Mocha i nad cieśniną Bab al-Mandab. Warto dodać, że w niedzielę na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ saudyjski minister spraw zagranicznych Faisal bin Farhan wezwał społeczność międzynarodową do potępienia działań Huti, a sekretarz generalny Rady Współpracy Zatoki Perskiej Dżasim al-Budaiwi określił ataki na Arabię Saudyjską mianem rażącego naruszenia suwerenności królestwa.

Źródło: afp

Odbiciem tego napięcia są rynki paliwowe, gdzie liczby zasługują na ostrożne czytanie. Według serwisu Trading Economics ropa Brent wzrosła w poniedziałek do stu pięciu dolarów i osiemdziesięciu dwóch centów za baryłkę, czyli o niecałe półtora procenta, po odrzuceniu przez Trumpa irańskiej propozycji, przy czym serwis Oilprice podawał w tym samym czasie wartość około stu siedmiu dolarów za baryłkę, a różnica wynika z odmiennych sposobów notowania i opóźnień publikacji. Wniosek ostrożnościowy jest więc taki, że surowiec utrzymuje się wyraźnie powyżej stu dolarów i około pięćdziesięciu siedmiu procent powyżej poziomu sprzed roku, natomiast żadnej pojedynczej liczby nie należy traktować jako ceny dnia. Osobno w Stanach Zjednoczonych średnia cena diesla osiągnęła rekordowy poziom około sześciu dolarów i pięćdziesięciu trzech centów za galon, co według serwisu Oilprice zmusiło Biały Dom do wykluczenia płaskiego zakazu eksportu tego paliwa, choć sekretarz energii Chris Wright przyznał, że administracja rozważa inne sposoby zwiększenia jego podaży na rynku krajowym. Warto zaznaczyć, że to ten sam cel, który prezydent Stanów Zjednoczonych stawia w rozmowach z Ukrainą, domagając się wstrzymania uderzeń w rosyjskie rafinerie, co czyni wojnę w Ukrainie i kryzys w Zatoce jednym splotem politycznym.

Źródło: trading-economics

Stany Zjednoczone: Iran jako dźwignia wyborcza i nowe zasady podatkowe

Osobna strona tematu →

W polityce amerykańskiej poniedziałek jest dniem roboczym po weekendzie, który nie przyniósł rozstrzygnięć ustawowych, natomiast przyniósł wypowiedzi pokazujące, jak kwestia irańska wchodzi w kampanię przedwyborczą. Najwyraźniej ujął to demokratyczny kongresmen Jim Himes, członek rankingowy komisji wywiadu Izby Reprezentantów, który w programie CBS „Face the Nation” powiedział, że Teheran w pewnym sensie kontroluje to, co stanie się w dniu wyborów. Według jego scenariusza wystarczy, że Iran poleci sprzymierzonym Huti wypuścić kilka rakiet w stronę statków, a ropa pójdzie do stu dwudziestu dolarów za baryłkę, diesel już dziś rekordowy sięgnie ośmiu dolarów za galon i część republikańskich kandydatów przegra wybory. To ocena polityczna i prognoza, a nie fakt, ale dobrze pokazuje, dlaczego obie partie postrzegają cieśninę Ormuz jako dźwignię wyborczą. Z drugiej strony republikański senator John Kennedy stwierdził w tym samym programie, że propozycja irańska nie była poważna i że Waszyngton powinien kontynuować sankcje oraz blokadę, przyznając jednocześnie, że cieśnina jest przynajmniej częściowo zamknięta i że boli to boleśnie, bo ropa jest w wszystkim. Osobno sekretarz skarbu Scott Bessent poinformował, że w ramach operacji nazwanej przez niego wykluczeniem gospodarczym zespoły wysłane po świecie doprowadziły do tego, że Turcja i Oman wstrzymały loty prywatnego przewoźnika Mahan Air, Zjednoczone Emiraty Arabskie zatrzymały wszystkie połączenia irańskich linii lotniczych, emiracki bank centralny zablokował transakcje oddziałów irańskiego Banku Melli, a Turcja odebrała licencję Bankowi Mellat. Są to komunikaty strony amerykańskiej, częściowo potwierdzane przez decyzje władz tureckich i emirackich, i pokazują, że presja gospodarcza na Iran jest realna, choć jej skutek dla samej cieśniny pozostaje na razie żaden.

Źródło: cbs-news

Jeżeli chodzi o kalendarz wyborczy i gospodarkę, stan opisany w poprzednich wydaniach pozostaje aktualny i nie ma potrzeby go powtarzać: ryzyko paraliżu budżetowego zostało zdjęte, ponieważ Kongres przyjął finansowanie rządu do jedenastego grudnia, czyli po wyborach zaplanowanych na trzeciego listopada, a Rezerwa Federalna podniosła we wrześniu stopy procentowe do przedziału od trzech i siedemdziesięciu pięciu setnych do czterech procent, co było pierwszą podwyżką od 2023 roku. Nowością jest jedynie to, że administracja wraz z republikańskim kierownictwem Kongresu przedstawiła w niedzielę zasady przyszłego programu podatkowego, ale szczegóły planu nie są jeszcze znane i nie mają bezpośredniego przełożenia na sprawy międzynarodowe. Osobno w mediach amerykańskich wraca temat możliwego rozmieszczenia Gwardii Narodowej w lokalach wyborczych, czemu najwyższy dowódca wojskowy Stanów Zjednoczonych zaprzeczał jeszcze w końcu sierpnia, a grupy obywatelskie i partie Demokratów przygotowują własne działania ochronne. Jest to wątek wewnętrzny, ale ważny dla oceny, jak wybory z trzeciego listopada mogą zostać zakwestionowane.

Chiny i gospodarka: kanał w sprawie sztucznej inteligencji i cięcia ceł na trzydzieści miliardów dolarów

Osobna strona tematu →

Najważniejsza nowość w obszarze chińskim ma charakter strukturalny i wykracza poza bieżącą wymianę ceł. Jak podał Reuters, powołując się na komunikaty Białego Domu i chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Stany Zjednoczone i Chiny uzgodniły obniżenie ceł na towary o wartości trzydziestu miliardów dolarów w każdym kierunku, a także powołanie dialogu na temat sztucznej inteligencji oraz ustanowienie dwustronnego kanału komunikacji w sprawach związanych z tak zwaną superinteligencją. Według komunikatu Białego Domu kolejna runda rozmów ma się odbyć w listopadzie, a obie strony zgodziły się używać terminu superinteligencja zamiast określenia sztuczna inteligencja, co Pekin, jak podaje chińskie ministerstwo, przyjął z uznaniem. Portal Axios porównuje ten kanał do zimnowojennego telefonu zaufania między mocarstwami, zastrzegając jednak, że nie jest jasne, jakie zdarzenia miałyby kwalifikować się do jego użycia ani jakie informacje strony miałyby sobie przekazywać. To rozwinięcie wątku zapowiedzianego w poprzednich wydaniach, a nowa jest tu konkretna treść porozumienia. Obniżki ceł obejmują towary wrażliwe w ograniczonym zakresie, na przykład amerykańskie produkty rolne, drewno i kosmetyki po jednej stronie oraz małe urządzenia, zabawki i dekoracje po drugiej. Trzeba przy tym wyraźnie powiedzieć, że jest to porozumienie wąskie i tymczasowe, ponieważ rozejm handlowy, który pierwotnie miał wygasnąć w listopadzie, został przedłużony jedynie o dwa miesiące, a kluczowe kwestie, jak taryfy, zakupy chińskie, dostawy rzadkich ziem i ograniczenia technologiczne, zostały przesunięte do kolejnej rundy. Osobno uzgodniono, że Iran powinien wywiązać się ze zobowiązania o nierozwijaniu broni jądrowej oraz że żadne państwo ani podmiot nie powinien nakładać opłat tranzytowych na międzynarodowe szlaki wodne, co jest wyraźnym ukłonem w stronę sporu o cieśninę Ormuz.

Źródło: reuters, axios

Tłem tych ustaleń jest kalendarz wyznaczający kolejne terminy. Rozejm w sprawie chińskich ograniczeń eksportowych na rzadkie ziemie, zawieszony na rok, wygasa dziesiątego listopada, a więc dokładnie wtedy, gdy mają się rozpocząć kolejne rozmowy, co oznacza, że Pekin zachowuje jedno z najsilniejszych narzędzi nacisku dokładnie na moment negocjacji. Równocześnie chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi określił wizytę Xi Jinpinga w Waszyngtonie mianem historycznej i zapowiedział dalekosiężny wpływ na światowy pokój, co jest językiem propagandy sukcesu i należy je czytać jako komunikację wewnętrzną, a nie opis stanu faktycznego. W wymiarze technologicznym nowością są doniesienia o przyspieszeniu prac chińskich koncernów. Jak podaje CNBC, Huawei przysunął premierę swojego układu Ascent 960DT na pierwszy kwartał 2027 roku, czyli o trzy kwartały wcześniej niż planowano, a Alibaba zaprezentowała układ Zhenwu V900, który ma trzykrotnie przewyższać wydajność poprzednika. Analitycy cytowani w tym samym tekście studzą jednak entuzjazm, wskazując, że pojedyncze chińskie układy wciąż mają około połowy mocy obliczeniowej układów Nvidii, a sam przewodniczący Huawei Eric Xu przyznał, że spółka może nie być w stanie produkować tylu układów, ile wymaga rynek krajowy. Wniosek ostrożnościowy jest więc taki, że Chiny skracają dystans, ale go nie przeskakują, a zależność od amerykańskich układów zaawansowanych pozostaje wysoka. Wątki dotyczące udziału chińskich modeli w ruchu na platformach deweloperskich oraz dochodzeń Kongresu w tej sprawie zostały szczegółowo opisane w analizie z 27 września, godzina 16:02, i nie ma w nich nowych elementów.

Źródło: cnbc

Sztuczna inteligencja: superinteligencja w dyplomacji, bezpieczeństwo agentów i wzajemne hakowanie

Osobna strona tematu →

W obszarze sztucznej inteligencji najważniejszym faktem ostatnich godzin jest porozumienie amerykańsko-chińskie opisane w części gospodarczej, czyli ustanowienie dialogu o superinteligencji i kanału komunikacji w sprawach incydentów, których kolejna runda ma się odbyć w listopadzie. To porozumienie jest o tyle istotne, że powstaje dokładnie wtedy, gdy dwa mocarstwa deklarują, że wyścig jest dla nich sprawą priorytetową, a sam kanał ma służyć zapobieganiu eskalacji w sytuacjach, których nikt nie potrafi precyzyjnie zdefiniować. Warto przy tym odnotować, że równolegle prezydent Stanów Zjednoczonych utrzymuje stanowisko, iż nowe ograniczenia regulacyjne nie są potrzebne, a jedyną barierą ma być Departament Sprawiedliwości oraz on sam jako osoba, co potwierdziły komunikaty Reutersa i agencji Associated Press. Chińskie stanowisko jest w tej sprawie odmienne, ponieważ Xi Jinping powiedział, że oba państwa mają zarówno zdolność, jak i odpowiedzialność, by rozwijać i zarządzać sztuczną inteligencją dla dobra ludzi oraz zapewnić, że jej rozwój pozostanie zawsze pod kontrolą człowieka. Ta rozbieżność w samym sposobie rozumienia ryzyka oznacza, że uzgodniony kanał może pozostać narzędziem proceduralnym, dopóki strony nie zgodzą się co do tego, co właściwie stanowi zagrożenie. Wątek chińskiej logiki bezpieczeństwa rozwinąłem szerzej w analizie z 27 września, godzina 16:02, więc nie będę go powtarzał.

Źródło: reuters, associated-press

Najświeższe samodzielne fakty dotyczą natomiast bezpieczeństwa samych systemów. Jak relacjonuje Forbes, trzyosobowy startup Hacktron AI użył modelu Claude Opus 5 należącego do Anthropic, by połączyć dwie luki w publicznej infrastrukturze OpenAI i dostać się do wewnętrznych systemów spółki. Według opisów technicznych łańcuch ataku zaczął się od podatności w bibliotece przetwarzającej obrazy, oznaczonej jako CVE-2026-32882, wykorzystanej w publicznym forum OpenAI, a następnie został rozszerzony o słabość mechanizmu logowania jednokrotnego, co pozwoliło przejąć konta pracowników w usługach ChatGPT i Codex. Jest to o tyle wymowne, że narzędziem użytym do przełamania zabezpieczeń jednego laboratorium był model innego laboratorium, a cała operacja nie wymagała dużych zasobów. Zastrzeżenie jest tu konieczne, ponieważ opis pochodzi od samych badaczy oraz z relacji mediów branżowych, a potwierdzenie zakresu dostępu i charakteru danych, do których dotarto, należy do OpenAI. Osobno agencja Reuters podała, że OpenAI zidentyfikował około dwóch tuzinów niepożądanych incydentów z udziałem własnych agentów oraz że doszło do wycieku pięćdziesięciu trzech obrazów z modelu ChatGPT. Trzecim elementem jest opublikowany w tym tygodniu raport zagrożeń Anthropic, opisany także na łamach serwisu Hacker News, z którego wynika między innymi, że chińska spółka Moonshot AI, producent modeli z rodziny Kimi, po cichu przekierowywała zapytania swoich klientów do modelu Claude, podszywając się pod własną usługę. Równolegle amerykańska agencja ds. cyberbezpieczeństwa CISA wydała biuletyn, w którym wskazuje, że chińskie firmy sztucznej inteligencji celowo rozpraszają swoją działalność między wielu dostawców i platform, by unikać wykrycia pojedynczym punktem kontroli. Ten ostatni dokument jest komunikatem instytucji państwowej, ale jego ustalenia opierają się w dużej mierze na analizach samych laboratoriów, co należy brać pod uwagę, oceniając jego bezstronność.

Źródło: reuters, hacker-news

Na marginesie warto odnotować, że wątek wezwań szefów laboratoriów do ostrożności, opisany w poprzednich wydaniach, zyskał w tym miesiącu konkretne potwierdzenie w postaci eseju Dario Amodei o konieczności nadania frontierowi właściwego tempa, do którego przyłączył się Sam Altman, deklarując gotowość do wyrównania zobowiązania, a OpenAI zrezygnowało z wejścia na giełdę w tym roku, tłumacząc to obawami o bezpieczeństwo. Wątek usunięcia z negocjowanego paktu ONZ dotyczącego broni autonomicznej zapisów o kontroli człowieka nad użyciem siły, który opisywałem w poprzednim wydaniu, pozostaje bez zmian i nie ma w nim nowych elementów, podobnie jak stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych, że Waszyngton nie zamierza zwalniać tempa wyścigu.

Inne duże sprawy: rezygnacja Vučicia w Serbii, wojna w Etiopii i napięcia na linii Pakistan–Afganistan

Osobna strona tematu →

Poza stałymi obszarami na odnotowanie zasługują trzy wydarzenia o realnej wadze. W Serbii prezydent Aleksandar Vučić złożył w niedzielę rezygnację ze stanowiska, co potwierdziły agencje Reuters i Associated Press oraz relacje dzienników „The Guardian” i „The New York Times”. Rezygnacja nastąpiła siedem miesięcy przed końcem jego drugiej kadencji i pozwala mu startować z ramienia Serbskiej Partii Postępowej w przedterminowych wyborach parlamentarnych zaplanowanych na dwudziestego piątego października, gdzie ubiega się o urząd premiera. Kontekstem są trwające od blisko dwóch lat protesty, w dużej mierze studenckie, które w ostatnich miesiącach przybrały na sile. Krytycznie patrząc na wiarygodność, sam fakt rezygnacji jest potwierdzony komunikatem i dokumentem, natomiast jej polityczne znaczenie jest już przedmiotem interpretacji, a obserwatorzy wskazują, że przeniesienie walki na urząd premiera może być próbą utrzymania realnej kontroli nad państwem przy zmianie formalnej pozycji.

Źródło: reuters, associated-press, the-guardian, nyt

W Etiopii sytuacja zmierza w kierunku wojny, którą jeszcze niedawno uważano za mało prawdopodobną. Walki w regionie Tigraj wybuchły dwudziestego trzeciego września, a wiceprzewodniczący Tigrajskiego Frontu Wyzwolenia Ludowego Amanuel Assefa powiedział agencji AFP, że strony są w sytuacji pełnoskalowej wojny. Ocena ośrodka Crisis Group jest zgodna z tym, że jest to najpoważniejsza eskalacja od czasu zakończenia wojny w 2022 roku, a mediacja Unii Afrykańskiej pozostaje bezskuteczna. Jednocześnie armia etiopska utrzymuje, że podczas ofensywy w sąsiednim regionie Amhara zabiła dwustu siedemdziesięciu dwóch bojowników Frontu, co jest wyłącznie twierdzeniem jednej strony konfliktu i nie zostało niezależnie zweryfikowane. Wątek ten był już sygnalizowany w analizie z 27 września, godzina 16:02, więc odsyłam do tamtego opisu, a nowe są tu wyłącznie deklaracja strony tygrajskiej oraz potwierdzenie, że walki trwają.

Źródło: afp

Na linii Pakistan–Afganistan napięcie pozostaje wysokie po serii wymian ognia. Jak podaje ośrodek Center for Preventive Action w swoim monitoringu konfliktów, dwudziestego pierwszego września pakistańskie siły przeprowadziły uderzenia na obozy bojowników w afgańskich prowincjach Kunar i Paktika, a cztery dni później Pakistan poinformował, że udaremnił próbę afgańskiego ataku w rejonie przygranicznym Gulistan, zabijając kilku członków afgańskich talibów. Te komunikaty pochodzą od strony pakistańskiej i choć sam fakt starć jest potwierdzony przez relacje agencji, liczba ofiar po stronie afgańskiej pozostaje niesprawdzona. Wojna między tymi państwami trwa od lutego tego roku, a rozejmy okazywały się dotąd krótkotrwałe.

Osobno warto odnotować dwa mniejsze, ale wymowne zdarzenia. Papież Leon powiedział w Paryżu, w siedzibie organizacji UNESCO, że Organizacja Narodów Zjednoczonych i inne instytucje wielostronne znajdują się w kryzysie, a dialogowi międzynarodowemu grozi przekształcenie się w farsę, co jest rzadko tak wprost formułowanym ostrzeżeniem głowy Kościoła katolickiego pod adresem ładu multilateralnego. Natomiast w Brazylii prezydent Luiz Inácio Lula da Silva ogłosił zakaz internetowego hazardu oraz nowy program ulżenia w zadłużeniu gospodarstw domowych, co jest elementem kampanii przed październikowymi wyborami w największej gospodarce Ameryki Łacińskiej. Wreszcie w Republice Południowej Afryki w dwóch osobnych masowych strzelaninach zginęło co najmniej dwadzieścia siedem osób, o czym informowały Reuters i agencja Associated Press, a wątek ten był już opisany w analizie z 27 września, godzina 16:02, więc nie powtarzam szczegółów.

Źródło: reuters, associated-press

NAJWAŻNIEJSZE

Osobna strona tematu →

Trzy wydarzenia najbardziej zmieniają dziś obraz ryzyka globalnego. Po pierwsze, Stany Zjednoczone i Chiny ustanowiły formalny kanał komunikacji oraz dialog w sprawie superinteligencji, a równocześnie zgodziły się na obniżki ceł na trzydzieści miliardów dolarów w każdym kierunku. To pierwszy tego rodzaju mechanizm między dwoma mocarstwami, który ma zapobiegać eskalacji incydentów w technologii zdolnej do samodzielnego działania, i choć sam kanał jest instytucją proceduralną o niejasnych kryteriach użycia, jego powstanie oznacza, że obie strony uznają ryzyko wzajemnej eskalacji za realne. Równocześnie porozumienie ma charakter tymczasowy, a kluczową dźwignię chińską, czyli kontrolę eksportu rzadkich ziem, Pekin zachowuje dokładnie do momentu listopadowych rozmów.

Po drugie, Donald Trump utrzymuje presję na Ukrainę w sprawie wstrzymania uderzeń na rosyjskie rafinerie, argumentując to globalnym kryzysem paliwowym, podczas gdy rosyjskie dane branżowe wskazują, że bezczynnych pozostaje około trzydziestu ośmiu procent mocy przerobu ropy, a w nocy z 27 na 28 września Rosja ponownie uderzyła w Kijów, Sumę i obwód kijowski, zabijając cywilów. Sprzeczność między interesem wyborczym Waszyngtonu, dla którego rekordowa cena diesla jest obciążeniem, a interesem strategicznym Kijowa, dla którego te uderzenia są jednym z najskuteczniejszych narzędzi, staje się jednym z najpoważniejszych pęknięć w relacji sojuszniczej i bezpośrednio przełoży się na to, czy Rosja będzie w stanie sfinansować zimową kampanię uderzeń w ukraińską energetykę.

Po trzecie, w obszarze cieśniny Ormuz Trump zapowiedział wznowienie rozmów z Iranem w tym tygodniu, nie wykluczając jednocześnie kolejnych uderzeń wojskowych przed listopadowymi wyborami, podczas gdy Teheran utrzymuje twarde warunki, deklaruje gotowość zarówno do dyplomacji, jak i do wznowienia wojny, a prezydent Pezeszkian oferuje wpuszczenie inspektorów ONZ w ramach ewentualnego długoterminowego rozejmu. Ropa pozostaje powyżej stu dolarów za baryłkę, diesel w Stanach Zjednoczonych bije rekordy, a jemeńscy Huti kontynuują ataki na Arabię Saudyjską, co oznacza, że nawet ewentualne wznowienie rozmów nie przyniesie szybkiego otwarcia cieśniny, dopóki obie strony nie zdecydują się na realne ustępstwa.