Geopolityka — briefing światowy (wydanie popołudniowe, 18 października 2026)
Punktem odniesienia jest wydanie poranne z 18 października, dostarczone o godzinie 06:09 czasu polskiego. Od tamtej chwili obraz przesunął się w pięciu miejscach i tylko jedno z tych przesunięć jest przełomem, pozostałe są albo dokończeniem wątku, albo odsłonięciem mechanizmu, którego rano jeszcze nie było widać. Pierwsze dotyczy Petersburga, gdzie po nocy przyszedł pełny bilans strat i pierwsza ofiara śmiertelna, a równolegle wybuchł spór o to, kto kazał ograniczyć ukraińskim dronom łączność satelitarną. Drugie dotyczy cieśniny Ormuz, gdzie Teheran po raz pierwszy przyznał, że Waszyngton przesłał mu swoje uwagi do planu siedmiodniowego, i tym samym potwierdził, że rozmowa trwa, choć strony opisują ją zupełnie inaczej. Trzecie dotyczy Waszyngtonu, gdzie sekretarz stanu ogłosił, że zawieszenie sankcji ma trwać sześćdziesiąt dni, a nie bezterminowo, jak mówiono w piątek. Czwarte dotyczy Francji, gdzie noc po sobotnich marszach przyniosła tysiąc dwieście zatrzymań i zniszczone ratusze. Piąte jest technologiczne i dotyczy tego, że chińskie laboratorium weszło w warstwę, w której do tej pory rządzili Amerykanie.
Ukraina i Europa: Petersburg po nocy, spór o Starshield i sześćdziesiąt dni Rubio
Najpierw fakty z Rosji, bo one są najlepiej udokumentowane i pochodzą w dużej części od strony rosyjskiej. Jak podała telewizja Al Dżazira w relacji z 18 października, gubernator Petersburga Aleksandr Biegłow poinformował, że w ataku zginęła co najmniej jedna osoba, a pięć zostało rannych, i że strażacy gasili pożary w terminalu naftowym w Petersburgu, w składzie paliw Ruczi oraz w magazynach przemysłowych w dzielnicy Kolpino na południe od miasta. Gubernator obwodu leningradzkiego Aleksandr Drozdienko podał, że nad regionem zestrzelono 145 dronów, a około dwudziestu tysięcy ludzi pozostało bez prądu. Liczba zestrzelonych maszyn rosła w ciągu dnia, co jest typowe dla takich relacji, bo obrona przeciwlotnicza raportuje kolejne skutki sukcesywnie. Rosyjska agencja TASS nazwała ten atak największym na region od czterech lat, a ministerstwo obrony w Moskwie poinformowało, że w ciągu nocy zneutralizowano tysiąc piętnaście ukraińskich dronów, co jest liczbą dotyczącą całej Rosji, nie samego Petersburga.
Źródło: al-jazeera
Skutki wykraczają poza infrastrukturę paliwową i to jest w tym ataku najważniejsze. Jak podała ta sama stacja, władze miasta ograniczyły działanie lotniska, jednego z najruchliwszych w kraju, firma Ozon poinformowała o pożarze w swoim centrum logistycznym, a koncern VK o ataku na centrum danych w obwodzie leningradzkim, dodając, że usługi dla użytkowników działają normalnie. Zniszczone zostały też budynki mieszkalne i dwa domy. Ukraiński atak uderzył więc jednocześnie w paliwo, w logistykę e-commerce i w infrastrukturę cyfrową, a nie w jeden cel wojskowy. To jest ta sama logika, którą Rosja stosuje wobec Ukrainy od tygodni, tylko odwrócona.
Równolegle Moskwa kontynuowała własną kampanię, a wieczorem przyszły liczby, które porządkują jej skalę. Jak podała telewizja Al Dżazira, powołując się na wpis prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w serwisie X z 18 października, w ciągu minionego tygodnia Rosja użyła przeciw Ukrainie prawie dwóch tysięcy siedmiuset dronów uderzeniowych, tysiąca siedmiuset bomb lotniczych i sześćdziesięciu sześciu rakiet, w większości balistycznych. W samej nocy z soboty na niedzielę zginęły dwie osoby, a dwanaście zostało rannych, w tym dwoje dzieci, a jedno z uderzeń trafiło w przedsiębiorstwo rolne w obwodzie wołyńskim. Zełenski podał też liczbę, która jest dziś najmocniejszym argumentem Kijowa w sporze z Waszyngtonem: od chwili, gdy prezydent Donald Trump ogłosił tak zwany rozejm energetyczny, Rosja uderzyła celowo w ukraiński sektor energetyczny i paliwowy siedemdziesiąt sześć razy. Minionej nocy trafione zostały stacje transformatorowe w obwodach winnickim, żytomierskim, chmielnickim i odeskim. Ta liczba jest oczywiście stroną konfliktu i nie da się jej sprawdzić niezależnie, ale jej rząd wielkości zgadzają się z relacjami operatora sieci i władz regionalnych, które w poprzednich dniach podawały podobne serie awaryjnych wyłączeń.
Źródło: al-jazeera
W tym samym czasie Rosja raportowała własne straty powietrzne, i to jest ten fragment, w którym obie strony mówią o tej samej nocy. Jak podał dziennik The Guardian w porannym przeglądzie z 18 października, mer Moskwy Siergiej Sobianin poinformował, że od północy w sobotę obrona przeciwlotnicza zniszczyła sto dziewięćdziesiąt pięć dronów lecących na stolicę, a rosyjska agencja lotnicza Rosawiacja zawiesiła działanie lotnisk Domodiedowo i Wnukowo. Dzień wcześniej Rumunia poinformowała, że nad Morzem Czarnym zestrzeliła dwa rosyjskie drony, co jest kolejnym ogniwem serii incydentów, w których wojna wychodzi poza granice Ukrainy. W poprzednim wydaniu opisałem szczegółowo dwa drony typu Geran, które wleciały w przestrzeń powietrzną Rumunii, oraz białoruski sprzęt wzmacniający sygnały dla rosyjskich maszyn. Dziś doszło do tego zestrzelenie nad morzem, a więc mamy już nie tylko incydenty graniczne, ale i regularną pracę obrony powietrznej państwa natowskiego nad wodą.
Źródło: the-guardian
Drugi wątek tej doby jest polityczny i dotyczy rzeczy, która dla ukraińskiego pola walki ma większe znaczenie niż jakikolwiek pojedynczy atak. Chodzi o ograniczenie dostępu ukraińskich dronów do łączności satelitarnej Starshield, wojskowej wersji Starlinka, której w wydaniu porannym nie opisywałem, bo wtedy znane były tylko skutki, a nie mechanizm. Dziś wiadomo więcej o mechanizmie i o sporze wokół odpowiedzialności. Jak podała agencja Reuters w materiale z 16 października, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników i jednego zachodniego oficjela, polecenie ograniczenia usługi dla ukraińskiego wojska przyszło z wnętrza Białego Domu, a szefowie Departamentu Obrony otrzymali wiadomość, że usługę Starshield dla armii Ukrainy trzeba spowolnić. Ci sami rozmówcy nie wskazali, kto w Białym Domu podjął decyzję. Wyższy rangą urzędnik amerykański odpowiedział agencji, że prezydent nigdy o nic takiego nie prosił, a Biały Dom nie odpowiedział na pytanie, czy zrobił to ktoś inny z administracji. To rozróżnienie jest istotne, bo nie jest zaprzeczeniem faktu, tylko zawężeniem go do osoby prezydenta.
Źródło: reuters
Trzeci element tego sporu jest jawnie polityczny i padł w niedzielę. Jak podał portal The Kyiv Independent w relacji z 18 października, sekretarz stanu Marco Rubio powiedział dziennikarzom, że nikt w Białym Domu nie kazał nikomu spowalniać internetu ani prędkości, żeby takie drony nie mogły z niego korzystać, nazwał doniesienia kategorycznie fałszywymi i dodał, że nie jest pewien, czy Zełenski wie, o czym mówi, ale że ograniczenie nie było zamierzone. Prezydent Ukrainy twierdzi tymczasem, że limit prędkości stu sześćdziesięciu jeden kilometrów na godzinę nadal obowiązuje, a jego drony przechwytujące latają szybciej niż śmigłowce i właśnie dlatego potrzebują łączności w ruchu. Dziennik The Telegraph podał 16 października, powołując się na cztery źródła, że pomysł ograniczenia prędkości dla ukraińskich sił przedstawił Trumpowi szef SpaceX Elon Musk. Instytut Studiów nad Wojną w ocenie z 17 października napisał wprost, że na ten dzień nie jest jasne, czy ukraińskie siły mogą używać Starlinka i Starshieldu do przechwytywania dronów odrzutowych, bo resort obrony w Kijowie mówił 15 października o przywróceniu pełnego dostępu, a prezydent dzień później o utrzymującym się limicie.
Źródło: kyiv-independent
Ta rozbieżność nie jest drobiazgiem i trzeba ją nazwać wprost, bo dotyka wiarygodności wszystkich stron. Mamy trzy wersje: urzędnicy cytowani przez Reuters mówią o poleceniu z Białego Domu, sekretarz stanu mówi, że to kategorycznie fałsz, a prezydent Ukrainy mówi, że limit nadal działa. Nie da się tych trzech zdań pogodzić, a żadne z nich nie jest poparte dokumentem. Najbardziej oszczędna hipoteza, która pasuje do wszystkich trzech, jest taka, że ograniczenie techniczne istniało i zostało częściowo poluzowane, ale nikt nie chce wziąć za nie odpowiedzialności politycznej. To hipoteza, nie ustalenie.
Źródło: reuters
Czwarty element jest finansowy i dotyczy skali zawieszenia sankcji. Jak podała agencja Reuters 18 października, Rubio powiedział, że prezydent chce wykorzystać sześćdziesiąt dni na analizę, co oznacza, że wykonawcze zawieszenie sankcji z ustawy imienia Grahama nie jest bezterminowe, jak wynikało z piątkowych komunikatów, lecz ma horyzont. Rubio tłumaczył to wysokimi cenami energii i wojną z Iranem oraz tym, że restrykcje dotyczą wielu krajów, nie tylko Rosji. Trump powiedział w sobotę wieczorem, że decyzja jest bardzo dobra i dobra dla świata. Arytmetyka jest prosta i warto ją podać, bo wyznacza kalendarz: jeśli liczyć sześćdziesiąt dni od podpisania rozporządzenia w piątek 16 października, okno zamyka się w połowie grudnia, a więc po wyborach z 3 listopada. Innymi słowy, decyzja o tym, czy sankcje wrócą, zapadnie po głosowaniu, nie przed nim.
Źródło: reuters
Piąty element jest handlowy i po raz pierwszy ma konkretny termin. Jak podała agencja AFP w materiale emitowanym w niedzielę, wysoki rangą rosyjski urzędnik powiedział w wywiadzie, że dostawy rosyjskiego diesla na rynek amerykański zajmą od piętnastu do dwudziestu dni od podpisania kontraktów, choć daty ich zawarcia nadal nie ma. To zdanie jest ważniejsze, niż wygląda, bo pokazuje, że umowa istnieje na papierze i w komunikacji, ale nie ma jeszcze warstwy wykonawczej, a więc jej wpływ na ceny paliwa przed wyborami jest ograniczony.
Źródło: afp
Szósty element dotyczy gazu i jest najbardziej brzemienny w skutki dla Europy. Jak podał portal The Kyiv Post 18 października, powołując się na dziennik The New York Times, wysłannicy Steve Witkoff i Jared Kushner zaproponowali wznowienie tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę jako element gospodarczy porozumienia pokojowego, a rozmowy miały dotyczyć także Nord Stream 2. Według tych samych źródeł wcześniejsze zachęty przedstawione w Miami obejmowały odblokowanie do stu miliardów dolarów zamrożonych aktywów rosyjskich, zgodę na wykup zagranicznych operacji Łukoilu przez inwestora z Bliskiego Wschodu oraz złagodzenie sankcji na białoruski potaż. Biały Dom potwierdził, że propozycje pokojowe zawierają zachęty gospodarcze, ale zaprzeczył, jakoby Nord Stream 2 był przedmiotem aktywnych rozmów. Opozycja Berlina jest ostra: doradca kanclerza Friedricha Merza do spraw zagranicznych i bezpieczeństwa Günter Sautter odrzucił pomysł podczas konsultacji na Florydzie, a były minister gospodarki Robert Habeck powiedział, że Europa, a zwłaszcza Niemcy, nie mogą nigdy więcej stać się zależne od rosyjskiego gazu, bo widzieli, jak Rosja jest niewiarygodna. W tle gra polityka wewnętrzna, bo Alternatywa dla Niemiec, notowana blisko trzydziestu procent, kampanię opiera na tanim rosyjskim gazie.
Źródło: kyiv-post (via nyt)
Siódmy element jest wojskowy i dotyczy tego, co dzieje się na froncie, a nie wokół niego. Jak wynika z oceny Instytutu Studiów nad Wojną z 17 października, ukraiński Sztab Generalny publicznie odrzucił twierdzenia szefa sztabu Walerija Gierasimowa, że od 1 września Rosja zajęła ponad tysiąc osiemset kilometrów kwadratowych i dziewięćdziesiąt dwa miejscowości. Rzecznik Sztabu Andrij Kowalow powiedział, że Ukraina wyzwoliła w tym okresie więcej terenu, niż Rosja zajęła, a Instytut, opierając się na materiałach geolokalizowanych, ocenia, że od 1 września Rosja poniosła stratę netto stu dwudziestu dwóch kilometrów kwadratowych. To nie znaczy, że Ukraina wygrywa, bo Rosja nadal posuwa się na północ od Kostiantyniwki, a Ukraina na wschód od Kramatorska, ale znaczy, że oficjalna rosyjska narracja o przełomie nie znajduje potwierdzenia w danych. Instytut zauważa też, że różnica w odległości Rosjan od Zaporoża jest ogromna: Gierasimow mówił o pięciu kilometrach, a materiały wskazują na co najmniej dwadzieścia, licząc tylko zgrupowania, albo jedenaście, jeśli doliczyć przenikanie małych grup.
Wiara w ten blok jest nierówna i trzeba to powiedzieć jasno. Fakt ataku na Petersburg i jego skutki potwierdzają równolegle gubernator, rosyjskie media państwowe i TASS, a więc źródła bez interesu w wyolbrzymianiu ukraińskiej skuteczności; to najmocniejsza warstwa tej relacji. Liczby o rosyjskich uderzeniach pochodzą od prezydenta Ukrainy i ukraińskiego sztabu, czyli od strony zaatakowanej, i nie są niezależnie weryfikowane. Liczby o stratach rosyjskich na froncie są wyłącznie ukraińskie, a ocena Instytutu Studiów nad Wojną jest analizą, nie pomiarem. Sprawa Starshieldu jest natomiast przykładem sytuacji, w której trzy wiarygodne źródła mówią trzy różne rzeczy, i każdy, kto podaje jedną wersję jako pewnik, nadużywa zaufania czytelnika. Relacja o rosyjskim gazie opiera się na anonimowych rozmówcach dziennika The New York Times, a Biały Dom zaprzecza tylko części dotyczącej Nord Stream 2, nie całej propozycji.
Źródło: nyt
Ormuz, Iran i Jemen: Teheran przyznaje, że Waszyngton przysłał uwagi, i grozi „ogromnymi szkodami”
Najważniejsza nowa informacja w tym obszarze jest dyplomatyczna i jest mniejsza, niż mogłaby się wydawać, ale zmienia stan wiedzy. Jak podała agencja Reuters oraz telewizja Fox News w relacjach z 18 października, minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi powiedział w Bagdadzie, że jego plan siedmiodniowy pozostaje na stole, że strona amerykańska przekazała swoje uwagi, które Teheran analizuje, oraz że cieśnina mogłaby zostać otwarta w ciągu sześciu dni od spełnienia warunków, a rozmowy wznowione następnego dnia. Araghchi dodał zdanie, które warto cytować dosłownie, bo pokazuje ton: jeśli po stronie amerykańskiej jest jakakolwiek uczciwość, której nie ma, droga do otwarcia cieśniny jest oczywista.
Źródło: reuters, fox-news
To jest przesunięcie w stosunku do wydania porannego, w którym pisałem, że nie ma potwierdzenia, czy Waszyngton przyjął plan w tej formie i czy go rozważa. Dziś wiadomo, że uwagi istnieją i że krążą między stronami, a więc mamy pierwszy realny ślad negocjacji, nie tylko publiczną ofertę. Nie wiadomo natomiast, czy uwagi dotyczą warunków, kolejności kroków, czy definicji rozejmu obejmującego Liban, i tej informacji nie ma w żadnym dostępnym źródle.
Drugi element jest kontradyktoryjny i pokazuje, jak różnie obie strony widzą rzeczywistość cieśniny. Jak podała telewizja Fox News 18 października, rzecznik Centralnego Dowództwa USA i kapitan marynarki Tim Hawkins powiedział, że zdecydowana większość irańskich prób ataku na żeglugę jest nieudana, że cieśnina pozostaje otwarta i że około dziewięćdziesięciu siedmiu procent statków, które chciały ją przetransportować, zrobiło to bez trafienia irańskim pociskiem. Hawkins mówił po tym, jak dowództwo poinformowało, że singapurski kontenerowiec GFS Pride, należący do cypryjskiego armatora, został trafiony irańskim pociskiem w środę i zatonął podczas holowania z powodu pożaru. To zestawienie jest ważne, bo pokazuje, że „cieśnina otwarta” i „cieśnina zamknięta” nie są dziś opisami stanu, tylko elementami narracji: Amerykanie liczą przepływy i mówią o skuteczności eskorty, Irańczycy liczą trafienia i mówią o kontroli.
Źródło: fox-news
Trzeci element jest regionalny i dotyczy Jemeńczyków oraz saudyjskiego zaplecza. Jak podała telewizja Al Dżazira w relacji na żywo z 18 października, brytyjska agencja morska poinformowała, że holownik w pobliżu cieśniny Ormuz został trafiony dwoma pociskami, a uzbrojeni mężczyźni ostrzelali gazowiec LNG u wybrzeży Jemenu. W tym samym serwisie podano, że nad Rijadem zestrzelono drony, a Egipt zapowiedział, że udzieli Arabii Saudyjskiej wszelkiego niezbędnego wsparcia w obronie bezpieczeństwa, stabilności, zasobów, integralności terytorialnej i świętych miejsc islamu. Jak podała ta sama stacja, powołując się na komunikat prezydentury w Kairze, prezydent Abd al-Fattah as-Sisi zwołał Narodową Radę Obrony i wystąpił o zgodę parlamentu na wsparcie Saudyjczyków, jeśli zostanie o nie poproszony. Huti wznowili ataki na Arabię Saudyjską po załamaniu rozejmu, celując w lotnisko w Rijadzie i w koncern Aramco, a Egipt ostatni raz wchodził do koalicji saudyjskiej w Jemenie w 2015 roku. To jest eskalacja, której w porannym wydaniu nie było: wojna w Zatoce przestaje być sporem Iranu z USA i Arabia Saudyjską, a zaczyna wciągać Egipt.
Źródło: al-jazeera
Czwarty element jest personalny, ale ma znaczenie systemowe, bo pokazuje, jak Iran odbudowuje dowodzenie po stratach z lutego. Jak podała agencja AFP w relacji z 18 października, parlament zatwierdził Mehrdada Achlaghiego Ketabcziego na ministrze obrony stosunkiem dwustu trzydziestu siedmiu głosów przy dwustu siedemdziesięciu siedmiu oddanych, kończąc miesiące tymczasowego kierownictwa. Nowy minister spędził w resorcie czterdzieści dwa lata i od 2013 roku kierował Organizacją Przemysłu Obronnego, a Organizacja Narodów Zjednoczonych objęła go sankcjami w 2007 roku w związku z domniemanym udziałem w działaniach nuklearnych lub rakietowych. Jego poprzednik Aziz Nasirzadeh zginął 28 lutego w ataku na kompleks kierowniczy, razem z najwyższym przywódcą Ali Chameneim i starszymi dowódcami. Achlaghi powiedział dziennikarzom, że ludzie mogą być spokojni, bo przeciwnik najprawdopodobniej nie odważy się zaatakować, a jeśli to zrobi, on sam i region poniosą ogromne szkody.
Źródło: afp
Piąty element jest rynkowy i dziś zamknięty, co samo w sobie jest informacją. W piątek 16 października ropa Brent zamknęła się w okolicach stu dziesięciu dolarów za baryłkę, notując wzrost o trzy i siedemdziesiąt dwie setne procenta, a dzień wcześniej, 15 października, benchmark osiadł na stu pięciu dolarach i dziewięćdziesięciu dwóch centach, jak podała agencja Reuters. W niedzielę rynki są zamknięte, więc nie ma nowych notowań i każda liczba podana dziś byłaby powtórzeniem piątku. To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne, bo w poniedziałek rynek zareaguje na dwie rzeczy równocześnie: na irańską zapowiedź, że plan wciąż jest na stole, oraz na egipsko-saudyjską deklarację, która zwiększa ryzyko geograficzne po stronie Morza Czerwonego.
Źródło: reuters
Wiara w ten blok wymaga trzech zastrzeżeń. Wypowiedź Araghchiego jest faktem, bo padła publicznie w Bagdadzie i jest cytowana przez dwie niezależne redakcje, ale informacja o amerykańskich uwagach pochodzi wyłącznie od niego, a Waszyngton jej nie potwierdził. Dane dowództwa amerykańskiego o dziewięćdziesięciu siedmiu procentach bezpiecznych przejść są wewnętrzną statystyką wojskową, publikowaną bez metody liczenia, i nie da się ich zweryfikować niezależnie; agencje morskie raportują tylko incydenty zgłoszone, a więc z natury niepełne. Zestawienie irańskiej i amerykańskiej wersji nie pozwala orzec, kto mówi prawdę, ale pozwala stwierdzić, że obie strony mają interes w zawyżaniu własnej kontroli: Teheran chce, by cieśnina była zakładnikiem, Waszyngton chce, by wyborca uwierzył, że kryzys jest opanowany.
Stany Zjednoczone: sześćdziesiąt dni, trzydzieści siedem procent i Kongres na przerwie
Najważniejsza nowa informacja jest proceduralna i zmienia sens piątkowej decyzji. Jak podała agencja Reuters 18 października, sekretarz stanu Marco Rubio powiedział, że zawieszenie sankcji i ceł z ustawy imienia Grahama posłuży prezydentowi przez sześćdziesiąt dni na analizę wpływu tych restrykcji na gospodarkę światową i amerykańską. Tłumaczył to tak: prezydent chce mieć sześćdziesiąt dni, żeby ocenić, co nałożenie zarówno sankcji, jak i ceł oznaczałoby dla gospodarki globalnej, a nawet dla gospodarki USA, i że te restrykcje dotyczą wielu krajów, nie tylko Rosji. Wskazał też wysokie ceny energii wynikające z wojny z Iranem i powiedział, że potrzebny jest czas na przestudiowanie całości i ustalenie właściwej kombinacji.
Źródło: reuters
To zdanie jest sprzeczne z piątkowym przekazem, w którym zawieszenie przedstawiano jako bezterminowe i uzasadniane interesem bezpieczeństwa narodowego. Nie jest to sprzeczność dramatyczna, bo prezydent może w każdej chwili zmienić własne rozporządzenie, ale jest to zmiana ramy: z decyzji strategicznej robi się okres próbny. A skoro tak, to warto policzyć, że sześćdziesiąt dni od 16 października to połowa grudnia, czyli czas po wyborach z 3 listopada. Administracja zyskała więc dokładnie to, czego potrzebowała: odroczenie rozstrzygnięcia za horyzont wyborczy, bez formalnego zamknięcia sprawy.
Drugi element jest kampanijny i pokazuje, jak Biały Dom tłumaczy ceny paliwa. Jak podała telewizja Fox News w relacji z 18 października, wiceprezydent J.D. Vance powiedział na spotkaniu zorganizowanym przez CBS, że ceny benzyny są zbyt wysokie i że warto być szczerym co do przyczyn. Wskazał na Iran, który jego zdaniem strzela do każdego statku handlowego, na globalny charakter rynku energii, a także na własne działania, w tym na uruchomienie ustawy o produkcji obronnej w celu zwiększenia zdolności rafineryjnych w Stanach Zjednoczonych. Powiedział też, że za jego rządów odwracane są zielone plany energetyczne poprzedniej administracji, a około dwudziestu procent amerykańskich mocy rafineryjnych zniknęło za prezydentury Joe Bidena. Ta wypowiedź jest o tyle istotna, że pokazuje oficjalną linię: wysokie ceny są skutkiem zewnętrznego szoku i zaniedbań poprzedników, nie decyzji o wojnie.
Źródło: fox-news, cbs-news
Trzeci element jest sondażowy i dotyczy tego, jak wyborca widzi całość na dwa tygodnie przed głosowaniem. Jak podała stacja BBC w analizie opublikowanej 17 października, poparcie dla Donalda Trumpa wynosi obecnie około trzydziestu siedmiu procent według agregatora Silver Bulletin; przed atakami na Iran pod koniec lutego było w okolicach czterdziestu dwóch procent, a po nich spadło poniżej czterdziestu. Dla porównania osiem lat wcześniej, na tym samym etapie pierwszej kadencji, poparcie wynosiło czterdzieści trzy procent, a Joe Biden miał czterdzieści. W Izbie Reprezentantów Republikanie mają dwieście osiemnaście mandatów, czyli dokładnie tyle, ile potrzeba do kontroli, plus jednego niezależnego, który głosuje z nimi; Cook Political Report wskazuje dwadzieścia jeden okręgów jako nierozstrzygnięte, z czego szesnaście należy dziś do Republikanów. W Senacie układ wynosi pięćdziesiąt trzy do czterdziestu pięciu plus dwóch niezależnych, a z trzydziestu pięciu mandatów do obsadzenia tylko siedem jest nierozstrzygniętych, w tym sześć republikańskich.
Źródło: bbc
Czwarty element jest finansowy i pokazuje, że pieniądze mają zastąpić program. Jak podała ta sama analiza, w samym wrześniu wyemitowano w Stanach Zjednoczonych reklamy polityczne o wartości ponad miliarda dolarów, przy czym Republikanie wydali o około dwieście milionów więcej niż Demokraci i przewyższyli ich w niemal wszystkich nierozstrzygniętych wyścigach do Senatu; partia prezydenta miała też ponad czterysta milionów dolarów w grupie MAGA Inc. To nie jest informacja o nastrojach, tylko o tym, że obóz rządzący broni się dziś pieniądzem, a nie bilansem.
Piąty element jest instytucjonalny i był już opisany w wydaniu porannym, więc tylko go przypominam bez powtarzania szczegółów: Kongres jest na przerwie do dnia wyborów, więc żadna ustawa nie odwróci decyzji o zawieszeniu sankcji przed 3 listopada, a sprzeciw senatorów obu partii pozostaje bez skutku prawnego. Nowe jest tylko to, że sekretarz stanu dołożył do tego ramę czasową, o której wcześniej nie było mowy.
Wiara w ten blok jest wysoka w warstwie cytatów i średnia w warstwie liczb. Wypowiedź Rubio pochodzi z depeszy Reuters i z przeglądu Guardiana, więc jest dobrze udokumentowana, a jej treść jest wewnętrznie spójna z wcześniejszymi wypowiedziami o analizie skutków. Notowania poparcia pochodzą z agregatora Silver Bulletin, czyli z średniej wielu sondaży, a nie z jednego badania, co zwiększa odporność na błąd, ale nie eliminuje go, bo agregator zależy od doboru ankiet. Dane o okręgach i o wydatkach pochodzą z Cook Political Report i firmy AdImpact, czyli od podmiotów komercyjnych, których metodologia nie jest publiczna w szczegółach. I wreszcie trzeba powiedzieć, że ocena, iż sześćdziesiąt dni wybrano po to, by ominąć wybory, jest wnioskiem z kalendarza, a nie cytatem z administracji.
Źródło: reuters, the-guardian
Chiny i wojna ekonomiczna: dane w poniedziałek, Nvidia traci udział, trzy zegary tykają
Najważniejsza nowa informacja w tym obszarze jest oczekiwana, a nie ogłoszona, i właśnie dlatego trzeba ją zapowiedzieć precyzyjnie. Jak podała agencja Reuters 15 października, ekonomiści prognozują, że chińska gospodarka urosła w trzecim kwartale o cztery i cztery dziesiąte procenta rok do roku, nieco szybciej niż w drugim kwartale, gdy wzrost wyniósł cztery i trzy dziesiąte procenta. Dane Narodowego Biura Statystyki mają się pojawić w najbliższych dniach, najprawdopodobniej w poniedziałek 19 października, a do tej pory biuro publikowało tylko wskaźniki cen za wrzesień: ceny producenta i ceny konsumpcyjne. Publikacja będzie ważniejsza niż zwykle, bo zestawi dwie rzeczy, które do tej pory szły w różnych kierunkach: stosunkowo mocny eksport związany ze sztuczną inteligencją i słaby popyt wewnętrzny.
Źródło: reuters
Drugi element jest rynkowy i pokazuje, co robią amerykańskie restrykcje tam, gdzie miały działać. Jak podała agencja Reuters 13 października, udział Nvidii w chińskim rynku układów do centrów danych spadł w pierwszej połowie 2026 roku do trzydziestu czterech procent, a Huawei zmniejsza dystans. To liczba, która mówi więcej niż jakikolwiek komunikat polityczny: kontrola eksportu nie zlikwidowała chińskiego rynku sztucznej inteligencji, tylko odebrała amerykańskiej firmie jego część i przekazała ją krajowemu dostawcy. Konsekwencja jest podwójna: Chinom ubywa zależności, a Stanom ubywa dźwigni, bo restrykcje na dostawy tracą adresata.
Źródło: reuters
Trzeci element jest kalendarzowy i dotyczy trzech terminów, które wyznaczają rytm tej wojny, a o których pisałem w wydaniu porannym: 10 listopada, gdy wygasa chińskie zawieszenie kontroli eksportu z 9 października, 10 stycznia, gdy wygasa rozejm handlowy przedłużony o dwa miesiące, oraz 15 listopada, gdy kończą się konsultacje w sprawie chińskiego katalogu kontroli eksportu technologii sztucznej inteligencji. Dziś warto dodać jedno zdanie, którego rano nie było: żaden z tych terminów nie został w ciągu dnia zmieniony, a więc układ nacisków pozostaje ten sam i wszystkie trzy narzędzia są nadal w rękach tych samych ludzi.
Czwarty element jest europejski i dotyczy tego, że Unia jest w tej rozgrywce stroną, która dostosowuje się ostatnia. Jak podała agencja Bloomberg 16 października, Tajwan przygotowuje zaostrzenie kontroli eksportu układów sztucznej inteligencji do Chin w ramach porozumienia handlowego ze Stanami Zjednoczonymi, co opisałem w wydaniu poprzednim. Dziś widać wyraźniej, co to znaczy dla Europy: jeśli towary objęte kontrolą są definiowane po stronie dostawcy i po stronie odbiorcy, a Europa nie jest ani jednym, ani drugim, to o dostępności sprzętu decydują uzgodnienia, w których europejscy producenci nie siedzą przy stole.
Źródło: bloomberg
Piąty element jest statystyczny, ale wart zapisania, bo dotyczy tego, czego dane nie pokażą. Wzrost na poziomie czterech i czterech dziesiątych procenta byłby lepszy od drugiego kwartału, ale nadal poniżej celu rocznego, który Pekin wyznaczył na poziomie od czterech i pół do pięciu procent. Jeśli dane potwierdzą prognozę, to Chiny będą musiały w czwartym kwartale przyspieszyć, by cel osiągnąć, a to znaczy, że chińska kontrola eksportu technologii jest ruchem kraju walczącego o wzrost, nie kraju, który czuje się pewnie. Ta interpretacja jest moja i wynika z zestawienia prognozy z celem, a nie z oficjalnego komunikatu.
Wiara w ten blok jest wysoka w warstwie zapowiedzi i średnia w warstwie wniosków. Prognoza czterech i czterech dziesiątych procenta pochodzi z ankiety ekonomistów przeprowadzonej przez Reuters, a nie z dokumentu urzędowego, i może się okazać błędna w obie strony. Dane o udziale Nvidii pochodzą z raportu, na który powołuje się Reuters, ale metodologia liczenia udziału w rynku układów do centrów danych bywa sporna, bo zależy od tego, czy liczy się sztuki, przychody, czy moc obliczeniową. Zestawienie trzech terminów jest faktem kalendarzowym i tu nie ma wątpliwości. Natomiast twierdzenie, że restrykcje przekazały rynek Huaweiowi, jest wnioskiem z jednej liczby i wymaga potwierdzenia w kolejnych kwartałach.
Źródło: reuters
Sztuczna inteligencja: DeepSeek wchodzi w wyszukiwanie, Anthropic w bilionach, regulatorzy w sądach
Najważniejsza nowa informacja technologiczna tej doby nie dotyczy modelu, ale warstwy pod modelem, i to jest zmiana, którą łatwo przeoczyć. Jak wynika z dokumentacji DeepSeeka oraz relacji portali Startup Fortune i PPC Land z 17 października, chińskie laboratorium udostępniło wszystkim swoje interfejsy wyszukiwania i pobierania stron w cenie siedemdziesięciu pięciu centów za tysiąc udanych zapytań, przy czym do 31 października korzystanie z nich przez Claude Code i Codex jest bezpłatne. W tym samym dniu ukazał się model DeepSeek w wersji cztery przecinek jeden Flash z oznaczeniem 1017, czyli z datą 17 października. Według rankingu portalu Hacker News w niedzielę po południu ten model miał osiemset osiemdziesiąt dziewięć punktów i sześćset sześćdziesiąt osiem komentarzy dobę po publikacji, a wątek o cenach wyszukiwania miał dwieście osiemdziesiąt pięć punktów.
Źródło: startup-fortune, hacker-news
Dlaczego to jest ważne, a nie jest tylko informacją cenową. Do tej pory konkurencja między laboratoriami rozgrywała się na jakości modelu i na cenie tokenów. Wyszukiwanie i pobieranie stron to warstwa, bez której żaden agent nie działa w internecie, i była dotąd domeną dostawców amerykańskich oraz wyspecjalizowanych firm trzecich. Wejście chińskiego laboratorium z ceną siedemdziesięciu pięciu centów za tysiąc zapytań, wraz z bezpłatnym okresem dla dwóch najpopularniejszych narzędzi programistycznych, jest ruchem na dokładnie tę warstwę. Warto przy tym zauważyć, że to nie jest sprzedaż modelu, więc nie podlega kontroli eksportu wag, o której pisałem rano. Chiński rząd kontroluje odpływ wiedzy o trenowaniu modeli, a chińska firma sprzedaje usługę wyszukiwania poza tym reżimem, bo usługa nie jest technologią w rozumieniu katalogu.
Drugi element jest finansowy i pokazuje, jak rynek wycenia całą branżę mimo ostrzeżeń o ryzyku. Jak podała agencja Reuters 28 września, prospekt pierwszej oferty publicznej Anthropica sugeruje wycenę przekraczającą dwa biliony dolarów, a firma odnotowała czterdzieści dwa miliardy dolarów straty w 2025 roku i wydała siedem miliardów trzysta trzydzieści milionów dolarów na moc obliczeniową. Jak podał magazyn Fortune 15 października, jeden z wczesnych inwestorów twierdzi, że wycena dwóch bilionów trzystu do dwóch bilionów czterystu miliardów dolarów odzwierciedla rzeczywistą wartość firmy, a nie chwilowy skok po debiucie. Te dwie liczby, ogromna strata i ogromna wycena, nie są sprzeczne, jeśli założyć, że rynek płaci za przyszły monopol, a nie za bieżący zysk, ale warto je podać razem, bo w komunikatach firmowych występują osobno.
Źródło: reuters, fortune
Trzeci element jest regulacyjny i w tej dobie nie przyniósł nowych rozstrzygnięć, więc odsyłam do wydania porannego z 18 października, godzina 06:09 czasu polskiego, gdzie szczegółowo opisałem projekt ustawy przekazany przez Anthropica sztabom kongresowym, progi miliarda dolarów i pięćdziesięciu ofiar oraz mechanizm nakazu sądowego, a także wezwania Federalnej Komisji Handlu i pozwy ośmiu stanów przeciwko OpenAI. Dziś nie ma ani nowego tekstu, ani nowej decyzji, a najbliższym istotnym terminem pozostaje listopadowy debiut giełdowy Anthropica.
Czwarty element jest chińsko-amerykański i dotyczy tego, że oba obozy zamykają ten sam stos od dwóch stron. Rano opisałem chiński katalog kontroli eksportu wag modeli i tajwańską kryminalizację wysyłki zaawansowanych układów. Dziś doszła do tego liczba o udziale Nvidii, o której piszę w części chińskiej, oraz cennik DeepSeeka. Zestawienie trzech faktów daje obraz, którego nie było jeszcze tydzień temu: Stany Zjednoczone i Tajwan kontrolują sprzęt, Chiny kontrolują wagi i metody trenowania, a chińskie laboratoria sprzedają usługi w warstwie, której nikt nie kontroluje. Rywalizacja przenosi się z pytania, kto ma lepszy model, na pytanie, kto kontroluje którą warstwę stosu.
Piąty element jest społeczny i najlepiej pokazuje, gdzie dziś jest realna debata o bezpieczeństwie. We wrześniu szef Anthropica Dario Amodei opublikował esej wzywający do spowolnienia wyścigu, a jego konkurenci publicznie się pod tym podpisali, co opisywały dziennik The New York Times i portal Politico 12 września. To nie jest nowina dnia, ale jest tłem dla pytania, które wraca przy każdej kolejnej premierze modelu: czy laboratoryjni liderzy, którzy wzywają do pauzy, mogą równocześnie wypuszczać nowe wersje i przygotowywać debiut giełdowy. Odpowiedź, którą daje rynek, jest jednoznaczna: mogą, bo wycena rośnie.
Źródło: nyt, politico
Wiara w ten blok wymaga czterech rozróżnień. Cennik DeepSeeka jest faktem, bo pochodzi z dokumentacji producenta, a nie z relacji medialnej, i to najmocniejsza warstwa. Liczba punktów na Hacker News jest stanem jednego rankingu w jednej chwili i mierzy zainteresowanie środowiska, nie jakość modelu ani udział w rynku. Dane o wycenie Anthropica pochodzą z prospektu, do którego dotarła agencja Reuters, a nie z dokumentu publicznego, więc są relacją o dokumencie, nie dokumentem; liczby o stracie i wydatkach na moc obliczeniową mają tę samą naturę. I wreszcie twierdzenie, że DeepSeek omija ducha kontroli eksportu, sprzedając usługę, jest moją interpretacją prawną, a nie ustaleniem organu, i trzeba je tak czytać.
Źródło: hacker-news, reuters
Inne duże sprawy: Francja po najgorszych zamieszkach od lat, Izrael przed wyborami
Najpoważniejszym nowym wydarzeniem poza głównymi frontami jest to, co stało się we Francji po sobotnich marszach, i skala jest większa, niż wynikało z pierwszych relacji. Jak podała agencja AFP w materiale z 18 października, premier Sébastien Lecornu poinformował późnym wieczorem w sobotę, że zatrzymano tysiąc dwustu ludzi, a stu pięćdziesięciu policjantów zostało rannych. Resort spraw wewnętrznych podał, że w marszach uczestniczyło pięćset pięćdziesiąt tysięcy osób, a związek CGT, który w nich uczestniczył, mówił o ośmiuset tysiącach. W Saint-Étienne siedemnastoletni chłopiec stracił prawą dłoń od granatu policyjnego, a w Limoges spłonął niemal doszczętnie ratusz mający ponad sto czterdzieści lat; podobne wtargnięcia i dewastacje odnotowano w Marsylii i Lille, w Bordeaux zdemolowano komisariat, a w Lyonie podpalono biuro informacji turystycznej. Jak relacjonowali reporterzy agencji, w Paryżu, Marsylii, Nicei, Nantes, Bordeaux, Limoges, Lille, Tuluzie i Strasburgu szabrowano sklepy, a grupy kilkuosobowe działały w sposób zorganizowany: w maskach i rękawiczkach najpierw odłączały kamery, potem wybijały witryny.
Źródło: afp
To nie jest tylko kronika zamieszek, bo powoduje skutki polityczne i gospodarcze jednocześnie. Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział w serwisie X, że sprawcy wandalizmu, ataków na urzędy i szabrownictwa będą ścigani i karani, a liderka Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen potępiła zamieszki i oskarżyła ugrupowanie Jean-Luca Mélenchona o legitymizowanie przemocy, podczas gdy Mélenchon wzywał demonstrantów do trzymania się z dala od szabrownictwa. Wybory prezydenckie są w kwietniu i maju przyszłego roku, czyli za około pół roku, a więc każde takie zdarzenie pracuje na rzecz skrajnej prawicy. Tło gospodarcze jest przy tym kluczowe: jak podała telewizja Al Dżazira 17 października, Francja od lat próbuje zmniejszyć rosnący dług publiczny, nie zdołała uspokoić inwestorów, a koszty obsługi długu są najwyższe od ponad dwudziestu lat. Jednym z powodów wzrostu cen, na który wskazywali protestujący, jest drożejąca energia, a ta jest bezpośrednim skutkiem wojny w Zatoce, o której piszę wyżej. Innymi słowy, cieśnina Ormuz ma dziś bezpośredni związek z tym, co dzieje się na ulicach francuskich miast.
Źródło: al-jazeera
Drugie wydarzenie dotyczy Izraela i jest tłem wyborów, które odbędą się 27 października. Jak podała telewizja Al Dżazira 18 października, relacje Izraela z Europą ulegają erozji szybciej, niż ktokolwiek przewidywał trzy lata temu. Wielka Brytania zakazała importu towarów z nielegalnych osiedli, a jej minister spraw zagranicznych oskarżył osadników o czystki etniczne; badania Pew Research Center pokazują, że odsetek osób postrzegających Izrael nieprzychylnie wzrósł w Wielkiej Brytanii z sześćdziesięciu jeden do sześćdziesięciu dziewięciu procent, we Włoszech z sześćdziesięciu sześciu do siedemdziesięciu pięciu, a w Niemczech z sześćdziesięciu czterech do siedemdziesięciu trzech procent między wiosną 2025 i wiosną 2026 roku. Sondaż Instytutu Mitvim z zeszłego roku pokazał przy tym coś odwrotnego po stronie izraelskiej: sześćdziesiąt siedem procent Izraelczyków postrzega Unię jako przeciwnika, a tylko czternaście procent jako przyjaciela. To zestawienie dwóch luster jest najkrótszym opisem obecnego stanu.
Źródło: al-jazeera
Trzeci element dotyczy tego, czy wybory mogą cokolwiek zmienić, i odpowiedź analityków jest pesymistyczna. Jak podała ta sama stacja, Yossi Mekelberg z Chatham House powiedział, że jeśli Benjamin Netanjahu wróci z prawicą, niektóre rzeczy staną się nieodwracalne, a szkody wyrządzone przez ten rząd są głębokie; Nicola Perugini z Uniwersytetu Edynburskiego ostrzegł, że ponowny wybór premiera ściganego nakazem Międzynarodowego Trybunału Karnego oznacza dalsze pogarszanie warunków życia w Gazie. Gadi Eisenkot, główny rywal Netanjahu, także sprzeciwia się państwowości palestyńskiej, a Julie M. Norman z Chatham House zauważyła, że Europa będzie oczekiwać konkretnych kroków w stronę państwowości, których nie widać ani pod obecnym rządem, ani prawdopodobnie pod następnym. Sondaże przedwyborcze wskazują na niemal remis i na to, że ani blok Netanjahu, ani opozycja nie zbliża się do sześćdziesięciu jeden mandatów potrzebnych do większości.
Czwarty element jest wewnętrzny i pokazuje, dlaczego izolacja międzynarodowa nie stała się tematem kampanii. Jak podała ta sama relacja, badanie Instytutu Demokracji Izraela z kwietnia wykazało, że dziewięćdziesiąt dwa procent żydowskich Izraelczyków wysoko ocenia zarządzanie wojną z Iranem przez armię, osiemdziesiąt procent popiera kontynuowanie walki z Hezbollahem nawet kosztem tarcia z Waszyngtonem, a badanie z września pokazało, że siedemdziesiąt dwa procent nie zgodziłoby się na wycofanie do granicy Gazy bez utrzymania strefy bezpieczeństwa wewnątrz terytorium. Tematem kampanii są koszty życia, śledztwo w sprawie 7 października i pobór ultraortodoksów, a nie miejsce Izraela w świecie. Dla Europy to zła wiadomość, bo oznacza, że zmiana rządu nie musi oznaczać zmiany polityki.
Piąty element jest humanitarny i dotyczy Gazy, gdzie w ciągu minionej doby nie zaszło nic, co zmieniałoby obraz opisany szczegółowo w wydaniu popołudniowym z 17 października, godzina 14:49 czasu polskiego. Zamiast powtarzać tamte ustalenia, warto zapisać konsekwencję, która z nich wynika. Skoro do Gazy nie wjeżdżają towary komercyjne, a przejście Rafah pozostaje zamknięte dla pasażerów, każdy kolejny tydzień zamknięcia przenosi ciężar zaopatrzenia na organizacje humanitarne, a te finansowane są w dużym stopniu przez państwa europejskie, które równolegle zaostrzają politykę wobec Izraela i ograniczają handel z osiedlami. To sprzeczność, która będzie narastać po 27 października, niezależnie od wyniku wyborów, bo Europa będzie musiała wybrać między karaniem rządu a utrzymywaniem ludności przy życiu.
Wiara w ten blok jest wysoka po stronie francuskiej i średnia po stronie izraelskiej. Liczby o zatrzymanych i rannych pochodzą od premiera i resortu spraw wewnętrznych, a więc od strony rządowej, która ma interes w pokazaniu siły państwa; liczby o uczestnikach różnią się między resortem a związkiem zawodowym o dwieście pięćdziesiąt tysięcy i tej różnicy nie da się rozstrzygnąć, bo obie strony liczą inaczej. Relacje o szabrownictwie pochodzą od reporterów agencji na miejscu, co jest najmocniejszą warstwą tej relacji. Ocena, że zamieszki pracują na rzecz skrajnej prawicy, jest interpretacją podzielaną przez komentatorów, ale nie jest faktem wyborczym, bo wybory odbędą się za pół roku. Po stronie izraelskiej dane o nastrojach społecznych pochodzą z sondaży instytutów izraelskich, a analizy o perspektywach relacji z Europą są opiniami ekspertów, nie pomiarami.
NAJWAŻNIEJSZE
Najważniejszym wydarzeniem tej doby jest to, że irański plan siedmiodniowy przestał być wyłącznie publiczną ofertą, a stał się przedmiotem wymiany, o której mówią obie strony. Abbas Araghchi powiedział w Bagdadzie, że Waszyngton przekazał swoje uwagi i że Teheran je analizuje, a jednocześnie utrzymał, że cieśnina może zostać otwarta w sześć dni od spełnienia warunków. W tym samym dniu nowy minister obrony Mehrdad Achlaghi zagroził Stanom Zjednoczonym i regionowi ogromnymi szkodami, a dowództwo amerykańskie odpowiedziało statystyką, według której dziewięćdziesiąt siedem procent statków przepływa cieśninę bez trafienia. To zestawienie pokazuje, na czym naprawdę stoi ten kryzys: nie na tym, czy cieśnina jest otwarta, ale na tym, kto ma prawo ogłaszać, że jest zamknięta. Dopóki obie wersje współistnieją, ropa pozostaje powyżej stu dziesięciu dolarów, a ciężar decyzji przenosi się na wyborcę amerykańskiego, który zapłaci za benzynę przed 3 listopada.
Drugim wydarzeniem jest połączenie ukraińskiego uderzenia w Petersburg z odsłonięciem sporu o Starshield. Ukraina pokazała, że potrafi razić cele oddalone o setki kilometrów i że jej kampania przeciw rosyjskiej energetyce trwa, mimo nacisków Waszyngtonu i mimo zawieszenia sankcji. Ale równolegle okazało się, że trwa spór o to, kto kazał ograniczyć ukraińskim dronom łączność satelitarną: urzędnicy cytowani przez Reuters wskazują na Biały Dom, sekretarz stanu nazywa to kategorycznym fałszem, a prezydent Ukrainy mówi, że limit prędkości nadal obowiązuje. Do tego doszło ogłoszenie, że zawieszenie sankcji potrwa sześćdziesiąt dni, a nie bezterminowo, co przesuwa rozstrzygnięcie na połowę grudnia, czyli po wyborach. Sojusz działa, ale przestał być przewidywalny dla Kijowa, a to jest zmiana jakościowa, nie taktyczna.
Źródło: reuters
Trzecim wydarzeniem jest francuska noc, która pokazała, jak wojna w Zatoce przenosi się do europejskiej polityki wewnętrznej. Tysiąc dwieście zatrzymań, stu pięćdziesięciu rannych policjantów, spalony ratusz w Limoges i szabrownictwo w dziesięciu miastach to bilans protestu przeciwko kosztom życia, w którym jednym z głównych czynników jest drożejąca energia. Sześć miesięcy przed wyborami prezydenckimi zamieszki tej skali zmieniają układ sił na rzecz skrajnej prawicy i pokazują, że skutki blokady cieśniny nie kończą się na stacjach benzynowych w Ameryce. Europa płaci za ten kryzys dwa razy: wyższymi rachunkami i słabszą spójnością wewnętrzną.